Czy inwestowanie w gry video jest opłacalne?

Czy inwestowanie w gry video jest opłacalne?

Po premierze „Wiedźmina 3: Dziki Gon” lub „Dying Light” możemy dojść do wniosku, że nasz rodzimy biznes gier komputerowych ma się świetnie – wszak sam „Wiedźmin”, 5 lat po premierze wciąż osiąga niemałe zyski ze sprzedaży, a studio, które go stworzyło, zebrało kapitał na minimum 3 następne ogromne projekty gier. Czy gry video to jedna z najlepszych możliwych inwestycji naszych czasów? Na co warto uważać?

Fenomen „Wiedźmina”

Coraz częściej mówi się o Polsce, jako miejscu gdzie powstają na prawdę świetne gry komputerowe, a nasze czołowe studia developerskie, jak CD Projekt Red czy 11 bit studios, to już klasa światowa. Podobnie jest, jeśli spojrzymy na wskaźniki sprzedaży poszczególnych gier oraz budżet, jaki posiadają ich developerzy. CD Projekt Red całkiem nie dawno podał podsumowanie roczne dla inwestorów – gry, wyprodukowane przez ich studio przyniosły aż 236 milionów złotych przychodu, czym może pochwalić się niewielu developerów, tak rzadko wypuszczających na rynek swoje gry.

Rzecz jasna, jest to o wiele niższy przychód niż z lat poprzednich – w 6 tygodni po premierze Dzikiego Gonu, jego sprzedaż oscylowała wokół 6 milionów sprzedanych egzemplarzy, co dało 236 złotych czystego zysku (po odjęciu kosztów produkcji gry, które oscylowały wokół 306 milionów złotych. Dla pokazania pełnego obrazu potęgi rynku gier komputerowych i pieniędzy, jakie można na nim zarobić – gra GTA V zwróciła się kilkukrotnie już pierwszego dnia premiery – sprzedano około 11 milionów egzemplarzy na całym świecie, a do kwietnia 2018 roku sprzedano 100 milionów egzemplarzy.

Nie tylko Wiedźmin

Niestety, nie każda gra jest tak rentowna. Nierzadko zdarza się, że produkcja gry przewyższa kosztami jej późniejszy zysk, a zapowiedzi fantastycznej rozrywki mijają się z prawdą, przez co inwestorzy tracą dużo pieniędzy. Jak więc inwestować, żeby w przyszłości czerpać z tego niemałe profity? Na rynku istnieją 3 typy wydawnictw – molochy, czyli korporacje typu Ubisoft, EA Games czy Blizzard, średnie studia, jak nasze rodzime CD Projekt Red oraz małe projekty, których jest mnóstwo.

Molochy gwarantują zwrot inwestycji, ale nie przyniosą ogromnych pieniędzy swoim inwestorom (no chyba, że pompujemy w akcje miliony). Wydają zazwyczaj kilka gier rocznie, zazwyczaj średniej jakości (chociaż zdarzą się perełki) i o niezłej stopie zwrotu.

Średnie firmy, takie jak wspomniany kilkukrotnie CD Projekt Red, nie wydają swoich tytułów tak często, ale zazwyczaj wydają bardzo ciekawe tytuły, które mogą przynieść im sukces na niespotykaną skalę (a inwestorom ogromne stopy wzrostu). Jeżeli takiej firmie zdarzy się słaba produkcja – no cóż, można próbować wycofać swoje pieniądze z ich akcji, licząc, że straty nie będą ogromne.

Trzeci typ producentów, to zazwyczaj wydawcy, którzy nie mają ogromnego portfolio, doświadczenia, a ich gry zazwyczaj nie zwracają się w milionach złotych. Warto jednak zerkać na te mniejsze studia – na pewno ci, którzy zainwestowali w studio 11 bit studios, przed premierą gry „This War of Mine” byli zadowoleni po kilku miesiącach od premiery gry. Nie była ona duża, jednak została świetnie przyjęta zarówno przez krytyków jak i przez graczy. Wnioski są proste – warto inwestować w rynek developerski, należy stąpać jednak po nim ostrożnie.

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *